Opis mojego pierwszego L1 w Dębem w 2011 „…wiem, że będę znajomym, którzy są w stanie zmienić myślenie o klasycznym szkoleniu polecać Twoje kursy, bo są tego warte!! nawet jako obserwator!!!
(…) jeśli chodzi o mnie to muszę najpierw zobaczyć, przetrawić , a potem dopiero spróbować to zrobić z koniem….
i po przetrawieniu dziś zabrałam się do pracy z ,,moim” stadkiem i widzę efekty!!!!!
Wszystkie!!!! Żują!!!!! Jak zwariowane, wiedzą, że jak wchodzę mają mieć niżej łepek i że ja stawiam im nóżkę, a nie one….

Wiem też, że muszę jeszcze DUŻO!!!!! się nauczyć, chociaż łapię się na błędach ,,ups miałam Cię nie klepać” ,,ups miałam Cię nie ciągnąć, a zostawić Ci wybór ,” ale widząc postępy z takim koniem jak Irka – uchodzącą za szaloną i stukniętą, wiem, że przedłużamy im żywot chociaż o minutę… W każdym razie staram się i one to widzą, odpowiadając mi np. żuciem. Kiedy weszłam dziś do boksu Irki, tej która mnie kopnęła (przeze mnie) i zaczęłam pracować z jej łepkiem (ucisk na potylicę) ani razu nie przyszło jej do głowy nawet pomyśleć o gryzieniu mnie!!!
Ale ciesząc się z postępu popełniłam błąd nie dzieląc zadań, celów na mniejsze kroczki i nie poprzestając na tych kilku ćwiczeniach, chciałam poprosić ją o podanie nóżki a tu ona mówi ,,nie, nie, nie, to jeszcze nie ten etap” i faktycznie powiedziała mi, że popełniłam błąd, więc się cofnęłam …..bo muszę okiełznać swoje ciało (oczy, gesty itp.) a potem dopiero iść o krok dalej…” /Joanna/
.

Cieszę się, że trafiłam na ten mój opis sprzed tylu lat z mojej pierwszej jedynki. Przypomina mi on, co znalazłam w szkole JNBT.
Czego szukałam w sumie dłuższy czas i czego brakowało mi w klasycznej jeździe konnej.
.
Miałam tę przyjemność trafić na L1, kiedy odbywałam równocześnie staż w ośrodku hipoterapeutycznym .
Było to niesamowite doświadczenie. Wiedzę, którą zdobyłam na jedynce – choć była to wtedy „tylko” teoria, mogłam praktykować i obserwować natychmiastowe efekty i zmiany – nie tylko w koniach, ale przede wszystkim we mnie.
Zaczęłam konie widzieć i czytać tak, jak one czytają nas. No może nie tak szybko jak one. 🫣
Pamiętam jak testowałam wszystko, czego się nauczyłam na tej jedynce. Jak bardzo się tym „jarałam”. Jakie to było dla mnie piękne, że nagle zobaczyłam, jak one gadają – jak najęte, a ja wcześniej ich nie słyszałam, bo byłam „głucha i ślepa” na ich język.
Szkolenie dało mi możliwość przepięknej z nimi rozmowy i komunikacji.
.
„Mam bzika na punkcie konika. Konik to
nie tylko zwierzę, ale pasja z której to
wszystko się bierze. Kocham to, co robię, to
jak zwierzęta pomagają i Tobie. Więc
dotknij konika i poczuj jak Twój smutek
znika…”
.
Nazywam się Joanna Maria Kujawa.
.
Przede wszystkim jestem hipoterapeutą w swojej stajni AsiKonik, terapeutą pedagogiem i Ambasadorem Jeździectwa Naturalnego Bez Tajemnic.
Prywatnie żoną i mamą 2 dzieci.
Prowadzę moją ulubioną formę hipoterapii – terapię poprzez kontakt z końmi i naturą, dla dzieci i dorosłych.
Zdjęcia w pełni oddają to, kim jestem. ❣️🫣
JNBT – dziękuję. ❣️
.
Na zdjęciach – Alex wałach, od 4 roku życia z nami (rocznik 2010 ) . I Neoś po imprintingu. Na zdjęciach jeszcze ogier. Przybył do nas jako póltoraroczniak. W tym roku stukną mu 4 latka.🙃 Oraz kucyki Karat, Humor i Frodo.


Więcej można o mnie się dowiedzieć z podcastu JNBT .
.


